Kto powiedział, że szkoła to tylko ławki, podręczniki i sprawdziany?. W maju 2026 roku uczniowie z klasy 8A, 8B oraz 8D zamienili zeszyty na miecze, a szkolny dzwonek na bojowe okrzyki wikingów!
Zapraszamy na pełne humoru sprawozdanie z naszej trzydniowej ekspedycji do Wolina i Międzyzdrojów.
DZIEŃ 1: Powrót do przeszłości i wieczorne intrygi
Nasza przygoda rozpoczęła się bladym świtem na parkingu przy szkole filialnej w Borowie 76. Na zbiórce zameldowała się grupa niezwykle zaspanych podróżników, którzy marzyli tylko o jednym: dokończeniu snu w podróży. Podczas gdy nauczyciele wypatrywali jakiegokolwiek źródła ratunkowej kofeiny, uczniowie z pełnym zaangażowaniem toczyli pierwsze zacięte boje o strategiczne, najwygodniejsze miejsca z tyłu autokaru oraz te tuż przy oknach.
Gdy tylko ruszyliśmy w stronę Wolina, droga upłynęła pod znakiem integracji, wymiany prowiantu i kultowego pytania „Daleko jeszcze?”, które padało niemal bez przerwy, stając się nieoficjalnym oraz bardzo rytmicznym motywem muzycznym naszej podróży.Do Centrum Słowian i Wikingów dotarliśmy w okolicach południa. Po przekroczeniu bramy skansenu natychmiast cofnęliśmy się w czasie o tysiąc lat. Po zakwaterowaniu w stylizowanych pokojach (gdzie próżno było szukać Wi-Fi, co wywołało u niektórych lekki szok kulturowy) udaliśmy się na pyszny obiad i słodki podwieczorek – jedliśmy z takim apetytem, jakbyśmy sami właśnie wrócili z łupieżczej wyprawy przez Bałtyk.
Wczesnym popołudniem ruszyliśmy na podbój Wzgórza Wisielców. Nazwa brzmiała złowieszczo, ale nikt nie ucierpiał!. Weszliśmy na wieżę widokową, skąd podziwialiśmy niesamowitą panoramę. Niektórzy twierdzili, że przy dobrej pogodzie widać stamtąd oceny niedostateczne z matematyki, ale na szczęście nie zostało to naukowo potwierdzone.
Wieczorem, tuż po kolacji, przenieśliśmy się w świat magii i intryg podczas gry fabularnej LARP. Wcieliliśmy się w role rzemieślników i kapłanów, próbując rozwiązać mroczną tajemnicę grodu. Okazało się, że uczniowie z klasy 8A, 8B i 8D skrywają wybitne talenty aktorskie i dyplomatyczne!.
Pełni wrażeń i przyjemnie zmęczeni udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.
DZIEŃ 2: Krew, pot i wieczorne strachy
Drugi dzień przywitał nas słońcem i pożywnym śniadaniem. Chwilę później ruszyliśmy na zwiedzanie skansenu połączone z wymagającą grą terenową. Musieliśmy wykazać się sprytem, orientacją w terenie i umiejętnością odczytywania runów (średniowiecznego alfabetu używanego przez ludy skandynawskie).
Prawdziwe emocje zaczęły się jednak podczas bloku zajęć praktycznych przed obiadem. Przeszliśmy wtedy przyspieszony kurs przetrwania:
- szkoła walki mieczem (żaden nauczyciel nie ucierpiał, choć próby były podejmowane),
- szkoła łuku i oszczepu (tarcze dzielnie zniosły nasze strzały, a grawitacja okazała się bezlitosna dla oszczepów).
Po sytym obiedzie nadszedł czas na punkt kulminacyjny wyjazdu: Bitwę o Gród!. Podzieleni na dwie armie ruszyliśmy na siebie z bezpiecznym, ale robiącym wrażenie orężem. Strategia, chaos, okrzyki bojowe i mnóstwo śmiechu – to była walka, o której pieśni będą śpiewać kolejne pokolenia uczniów z Borowa.
Gdy już myśleliśmy, że po tak intensywnym dniu i kolacji czeka nas tylko odpoczynek, nadszedł prawdziwy test odwagi. Późnym wieczorem odbyły się nocne warty w grodzie. Uzbrojeni w „pochodnie” i własną wyobraźnię pilnowaliśmy, aby żaden wrogi klan nie skradł naszych zapasów słodyczy. Tuż przed ciszą nocną wszyscy grzecznie (lub prawie grzecznie) zamknęli się w pokojach, a zmęczenie ostatecznie wygrało z chęcią nocnych rozmów!
Wykończeni bitwami i nocnym czuwaniem, padliśmy na łóżka w mgnieniu oka, a w osadzie zapanował błogi spokój.
DZIEŃ 3: Od głębin oceanu po schody na Kawczą górę
W piątek po śniadaniu spakowaliśmy nasz rynsztunek, odebraliśmy suchy prowiant na drogę i pomachaliśmy historycznej osadzie na pożegnanie, obierając kurs na Międzyzdroje.Naszą nadmorską przygodę rozpoczęliśmy od wizyty w Oceanarium. Stanęliśmy oko w oko z groźnymi rekinami, murenami i setkami kolorowych ryb, które patrzyły na nas z taką samą ciekawością, z jaką my patrzyliśmy na nie.
Następnie ruszyliśmy na podbój miasta i okolicznych szlaków:
-Promenada Gwiazd – przymierzaliśmy dłonie do odcisków dłoni sławnych ludzi (nasze pasowały idealnie, co wróży nam wielką karierę!).
- Woliński Park Narodowy – wkroczyliśmy na legendarny, czarny szlak żubrowym, aby poczuć prawdziwy klimat nadmorskiej dziczy (i choć samych żubrów nie spotkaliśmy, to maszerowaliśmy z godnością godną tych potężnych zwierząt!).
- Kawcza Góra – pokonaliśmy legendarną liczbę stopni, udowadniając, że nasza kondycja jest naprawdę godna wikinga, a widok z góry po prostu zapierał dech w piersiach.
- Plaża i molo – chwila na zamoczenie stóp w chłodnym Bałtyku, łapanie jodu i pamiątkowe zdjęcia.
Wolną chwilę w Międzyzdrojach wykorzystaliśmy na małe, kulinarne szaleństwo – królowały oczywiście nadmorskie gofry, lody i frytki!
Po południu pożegnaliśmy morze i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Jednak to nie był koniec atrakcji!. Jak to mówią uczniowie: „Proszę pani, wycieczka bez Maca to nie wycieczka!”, dlatego po drodze po prostu musieliśmy zajechać do McDonald’s. Obowiązkowy postój pod słynnymi Złotymi Łukami dopełnił dzieła – po zjedzeniu burgerów, frytek i nuggetsów wszyscy odzyskali siły.
Dalsza część podróży minęła znacznie ciszej – większość dzielnych wojowników natychmiast zasnęła, śniąc o toporach i rekinach. Na parking przy szkole filialnej w Borowie dotarliśmy wieczorem – zmęczeni, ale z głowami pełnymi wspomnień.
🎓 Nie tylko zabawa, czyli praktyczna lekcja sześciu przedmiotów:
Choć bawiliśmy się wyśmienicie, ta wycieczka była w rzeczywistości genialnie zakamuflowaną, niezwykle intensywną nauką!. Bez otwierania grubych książek zaliczyliśmy genialny sprawdzian z sześciu dziedzin:
Praktyczna lekcja HISTORII: Zamiast suchych dat w zeszycie, dotknęliśmy dawnych wieków własnymi rękami. Życie w grodzie, praca rzemieślników, dawne pismo i taktyki bitewne wikingów dały nam lepsze wyobrażenie o średniowieczu niż jakikolwiek podręcznik.
Z tego miejsca pragniemy złożyć serdeczne podziękowania naszym niezastąpionym animatorom (www.przygodyzwikingami.pl). Egil, Miłosław i Ragnald – to dzięki Wam ta podróż w czasie była tak fascynująca, bezpieczna oraz pełna humoru. Dziękujemy za cierpliwość przy nauce władania mieczem, za zarażanie pasją i za to, że daliście nam najlepszą, najbardziej żywą lekcję historii, jaką mogliśmy sobie wymarzyć!
Sława Wam, Wojownicy!
Praktyczna lekcja BIOLOGII: W Oceanarium odbyliśmy fascynującą podróż do podwodnego świata fauny i flory mórz i oceanów. Z kolei w Wolińskim Parku Narodowym, lekcja przeniosła się w teren! Maszerując czarnym szlakiem żubrowym, na żywo poznawaliśmy piętrową budowę lasu, unikalne ekosystemy klifowe oraz zasady ochrony przyrody w parku narodowym. I choć same żubry tym razem postanowiły pobawić się z nami w chowanego, tropienie śladów i bliski kontakt z dziką naturą dały nam potężną dawkę wiedzy (i kondycji!).
Praktyczna lekcja GEOGRAFII: Wędrując po wyspie Wolin i Międzyzdrojach, badaliśmy ukształtowanie terenu pasu nadmorskiego. Wspinaczka na Kawczą Górę przybliżyła nam temat procesów abrazyjnych i powstawania klifów, a gra terenowa sprawdziła nasze umiejętności kartograficzne i orientację w terenie bez pomocy GPS-u.
Praktyczna lekcja FIZYKI: Strzelanie z łuku i rzut oszczepem okazały się bezlitosnym, ale jakże ciekawym starciem z prawami dynamiki Newtona, grawitacją oraz aerodynamiką. Z kolei potężna siła uderzeń podczas Bitwy o Gród pozwoliła nam dosłownie "na własnej skórze" poczuć, czym w praktyce jest pęd i zasada zachowania energii.
Praktyczna lekcja JĘZYKA NIEMIECKIEGO: Bliskość granicy i obecność zagranicznych
turystów w Międzyzdrojach stworzyły idealne warunki do przełamywania barier językowych. Słuchanie żywego języka i próby rozszyfrowania niemieckich napisów czy menu były świetnym, praktycznym treningiem, który udowodnił nam, że nauka języków obcych naprawdę przydaje się w życiu!
Praktyczna lekcja EDUKACJI DLA BEZPIECZEŃSTWA (EDB): Pod okiem specjalistów
przeszliśmy błyskawiczny kurs przetrwania w trudnych warunkach, sztukę bezpiecznego posługiwania się nietypowym „orężem”, a nocne warty i gra terenowa przetestowały naszą czujność, dyscyplinę oraz zasady działania w zespole. Teraz już wiemy, jak zabezpieczyć obóz przed „najeźdźcami” i jak strategicznie osłaniać kumpla z ławki w razie niespodziewanego ataku.
Sztab Generalny, czyli Rada Starszych i nasi niezłomni Opiekunowie 👑🛡️
Żadna szanująca się wyprawa łupieżcza nie mogłaby się udać bez doświadczonych i strategicznie myślących wodzów. Naszą armią z bezpiecznej odległości dowodził elitarny Sztab Generalny, w skład którego weszły prawdziwe legendy szkolnego frontu, wnosząc do naszej ekipy unikalne i strategiczne supermoce:
- nauczycielka biologii i EDB – pani Agnieszka Ławniczak – Naczelny Szaman, Medyk Polowy i Mistrzyni Przetrwania
- nauczycielka języka niemieckiego – pani Paulina Walachowska-Romowska – Ambasador ds. Kontaktów z Zamorskimi Plemionami
- nauczycielka chemii i fizyki – pani Ewa Wendzińska – Naczelna Alchemiczka i Konstruktorka Machin Oblężniczych
- nauczycielka geografii – pani Ewa Wegner – Główny Nawigator i Kartograf Floty
Opiekunki pilnowały, aby żaden młody wiking nie zaginął w akcji podczas gry terenowej, i bohatersko odpierały nasze wieczorne próby negocjacji w sprawie przesunięcia ciszy nocnej o „choćby pięć minut”.
Przeżyły, nie osiwiały (a przynajmniej nie za bardzo) i bezpiecznie doprowadziły całą watahę z powrotem do Borowa.
📸 ZAPRASZAMY DO GALERII ZDJĘĆ, w której zobaczcie uśmiechy, historyczne stroje, piękne widoki i chwile, które zostaną z nami na zawsze!
Agnieszka Ławniczak